• Sylwia Wanowicz

Mów płynnie po angielsku. Krok 3 - słuchaj


Zapisanie się na kurs angielskiego niestety nie wystarczy, by zacząć mówić w tym języku płynnie i bez przeszkód. Myślę, że jednym z błędów na jakie sami się narażamy jest zbyt formalne, czy też zbyt "naukowe" podejście do sprawy. Niestety w terminologii niewiele da się zrobić - kurs to lekcje, a lekcje to zadania domowe, zadanie domowe to przymus. A przymusów (my Polacy) nie znosimy. Nie da się. Rezygnujemy, mijają lata i znowu to samo. Nauka angielskiego to nasze narodowe hobby. I niekończąca się opowieść.


Ale dobra wiadomość jest taka, że angielskiego naprawdę da się nauczyć!


Jeśli nie mieszkamy w kraju, w którym ludzie posługują się językiem angielskim na co dzień, jesteśmy prawie zawsze skazani na samotność. Jak więc ćwiczyć mówienie, skoro poza lektorem i innymi kursantami (a przez to rozumiem, poza kontekstem zajęć) nikt z nami nie rozmawia?


Pewnie mało kto pamięta, kiedy jako dziecko zaczął składać poprawnie gramatyczne zdania. Trudno powiedzieć, że w ogóle uczyliśmy się mówić po polsku. Po prostu zaczęliśmy to robić. Przed tym jednak - słuchaliśmy. I to słuchaliśmy sporo i przez dosyć długi czas - dniem, a czasem i nocą.


Teraz, żeby poprawić swój angielski, trzeba by wrócić do starych, sprawdzonych sposobów z dzieciństwa, czyli właśnie do słuchania.



Jak zacząć uczyć się przez słuchanie?



1. Słuchamy tego, co nas interesuje



Najlepiej gdy to, czego słuchamy wynika z własnych decyzji i upodobań. Dziś w internecie dostępnych jest mnóstwo fantastycznych materiałów, z których każdy znajdzie coś dla siebie. Możemy słuchać radia, podcastów, audiobooków, czy oglądać filmy. Lista stron i aplikacji umożliwiających słuchanie po angielsku mogłaby się ciągnąć bez końca. Poświęcę temu oddzielny post, w którym znajdą się linki do najlepszych stron oferujących podcasty za darmo.


Słuchanie tego, co sami uznamy za ciekawe, zdecydowanie ułatwia przyzwyczajenie się do nowego języka, motywuje do wychwytywania nowych słów oraz usprawnia zapamiętywania ich.


Jednak słuchamy nie tylko po to, żeby nauczyć się słownictwa. Oczywiście jest to istotna kwestia, ale poza nią, dzięki wielokrotnemu słuchaniu tego samego nagrania, w pamięci zapadają nam dodatkowe zwroty. Niekiedy dość typowe, na które nawet podczas lekcji nie zwrócilibyśmy uwagi, bo wydają się takie oczywiste.


Główną zaletą, jakie daje częste słuchanie angielskiego jest wyławianie zwrotów, które są często używane i powtarzane przez rozmówców. Dzięki temu uczymy się całych fraz i wyrażeń, które w późniejszym czasie możemy wykorzystać w różnych kontekstach, na przykład tylko podkładając inne słowa.



2. Nie panikujemy



To, co bardzo przeszkadza w rozumieniu mowy jest zbyteczne skupianie się na każdym wypowiedzianym słowie. Z doświadczenia wiem, że prawie nigdy nie ma okazji do wyłapania i zrozumienia absolutnie wszystkiego (zwłaszcza, gdy słuchamy języka naturalnego). Czy słuchając kogoś kto mówi po polsku skupiamy się na każdym powiedzianym słowie? Nie sądzę. Podobnie powinno być z angielskim.


Jeśli słuchamy czegoś po raz pierwszy słuchajmy dla ogólnego zrozumienia. Inaczej, nieznajomość jednego słówka i zatrzymanie się nad nim sprawi, że ugrzęźniemy w połowie nagrania tracąc wątek. Tak więc - bez paniki. Słuchajmy, by zrozumieć o czym ogólnie jest mowa.


Słuchając nagrania po raz drugi, spróbujmy odnajdywać słowa, które są powtarzane. Skoro ktoś kilkakrotnie wrzuca je w wypowiedź, pewnie ma w tym jakiś cel. Poza tym, starajmy się wychwytywać głównie te słowa, które są akcentowane (inaczej mówiąc, które są wypowiedziane wolniej, albo wyraźniej) - te są najistotniejsze.



3. Nie uczymy się (zbyt dużo)



Proszę nie zrozumieć mnie źle. Mam na myśli zmianę podejścia do angielskiego, o czym poniekąd wspomniałam na początku. Przestańmy traktować zadania domowe jako dodatek do lekcji. Opanowanie języka przyjdzie znacznie łatwiej, gdy przestaniemy myśleć o sobie jak o uczniach/kursantach, a zaczniemy jak o osobach posługujących się co najmniej dwoma językami. Tak rzeczywiście jest, z tą różnicą że używanie angielskiego pewnie jest nieporównywalnie trudniejsze niż używanie polskiego. Zwłaszcza na początku. Trzeba zacząć otaczać się tym językiem mniej więcej w tym samym stopniu, w jakim jesteśmy otoczeni przez język polski.


Mówi się, że ok. 15 minut spędzonych na nauce angielskiego jest optymalne. Ale nie ograniczałabym się żadnymi ramami, ani nakazami. Lepiej, gdy znajdziemy w sobie chęć do korzystania z tego języka w ogóle, na co dzień - nie ważne czy będzie to 10 minut, czy 3 godziny. Rano, zaparzając kawę włączam angielskie radio, w drodze do pracy słucham podcastów, albo muzyki, gdy potrzebuję informacji na jakiś temat przeszukuję internet wpisując frazy po angielsku. Jeśli chcę czegoś posłuchać szukam tematów, które akurat w danym momencie mnie dotyczą. Dzięki temu, rozumiem i pamiętam więcej.


Nawet jeśli za pierwszym razem nie wychwycimy zbyt wiele z tego, o czym jest mowa, nie należy się zrażać. Niestety nie ma półśrodków, a umiejętność mówienia w obcym języku nie pojawi się od tak - nagle. Oczywiście wymaga to pracy i cierpliwości, ale przede wszystkim powinno być przyjemne i dawać satysfakcję.


Jak często zdarza się, że rozumiemy kto coś powiedział, jednak trudno jest nam to samo zdanie powtórzyć? A nawet i sparafrazować? Jest tak dlatego, że często ignorujemy z pozoru proste wyrażenia, niepotrzebnie skupiając się na nauce tych, których z początku nie zrozumieliśmy. I niesłusznie. Im więcej i częściej będziemy słuchać, tym łatwiej przyjdzie nam uaktywnić jak do tej pory "pasywny słownik" i w rezultacie zacząć z niego korzystać. A pytanie o godzinę zadane przez obcokrajowca na ulicy przestanie być takie zaskakujące (i straszne) :)


296 wyświetlenia

©2018 by English o'clock          Regulamin    

 English o'clock Sylwia Płoskonka

32-005 Niepołomice

ul. Pionierów 3a

NIP: 683 196 91 61 

Kontakt

mail: biuro.englishoclock@gmail.com

tel: (+48) 726 227 791